Wszystkich czekających na jeżyka z pewnością ucieszy kilka zdjęć. Wypatrujcie zarezerwowanego przez siebie malucha :) Nasza banda powoli przechodzi na stały pokarm -chrupią suchą karmę i zjadają owady. Rozwijają się książkowo, ale potrzebują jeszcze opieki mamy :) Na chwilę obecną są jeszcze wolne jeżyki.
W ostatnim czasie zamieszkała ze mną wymarzona i długo wyczekiwana parka uroczych wiewiórek gatunku Tamiops swinhoei(Wiewiórka szanghajska, powszechnie zwana Wiewiórką chińską). Wiewióry są urocze i łagodne. Zdecydowanie podchodzą do rąk, bez pośpiechu zabierają smakołyki, pozwalają się dotykać a w przypływie chęci nawet przez moment głaskać! Z wyglądu jeszcze ciężko je rozróżnić, choć to oczywiście kwestia czasu, ale po charakterze można rozpoznać, z którą wiewiórą mamy styczność. Już na pierwszy rzut oka widać, że te stworzenia są silnie stadne. Z pewnością nie mogą żyć w odosobnieniu od innych przedstawicieli swojego gatunku. Niemal wszystko robią razem i są prawie nierozłączne. Bachus -szybki, zdecydowany, odważny i przebiegły. Iskra -słodka, grzeczna, przekupna, nieco naiwna, bardzo rozśpiewana.
Spójrzcie jakie kochane cudeńka osładzają mi życie :)
Korzystając z wolnego dnia zrobiliśmy sobie "Dzień dla jeża" :) Jeże wyszalały się w ogrodzie, chowały się w trawie, intensywnie starały się polować na owady (bez efektu, ale liczą się chęci), wygrzewały się w ciepłych promieniach słońca :) Oczy musieliśmy mieć dookoła głowy, żeby upilnować Naszą wesołą gromadkę. Do domu maluchy wróciły trochę zmęczone ale zadowolone i nadal chętnie pozowały do zdjęć w zamian za smakołyki. Zerknijcie sami na Nasze urocze słodziaki!
Wiewióry są już na tyle oswojone, że szaleją całymi dniami poza wolierą. Nie ma dla nich takiego miejsca, gdzie nie da się wejść. Po zabawie grzecznie wróciły do woliery i poszły spać na najwyższą półkę :)
Jesteśmy taaacy dumni, że musimy się pochwalić! Nie zrobiliśmy tego wcześniej, żeby nie zapeszyć :) Padł u nas rekord, na świat przyszły siedmioraczki! Nie sądziliśmy, że to w ogóle możliwe :) Maluchy mają się świetnie, rosną jak na drożdżach, powoli zaczynają skubać stały pokarm, ruszyły już rezerwacje -można pytać. Rekordowe mioty u Naszych podopiecznych to nie nowość, a
siódemka to dla Nas wyjątkowo szczęśliwa liczba. Doszliśmy do wniosku,
że zwierzaki mają u Nas tak dobrze, że brakuje im tylko wpisu do Księgi
Guinnessa :)